Małe dziecko nie potrzebuje specjalnie wyznaczonej „pory na czytanie”, żeby zacząć poznawać książki. Może oglądać je przez chwilę podczas zabawy, sięgnąć po kartonową stronę przed drzemką albo zatrzymać wzrok na ilustracji, gdy siedzi obok opiekuna. Czasem zainteresuje je zwierzę, innym razem rytm głosu albo sam ruch przewracanej kartki.
Na początku liczy się więc nie liczba przeczytanych stron, lecz doświadczenie związane z książką. Jeśli pojawia się ona w spokojnych, bliskich i niewymuszonych momentach, łatwiej staje się czymś znajomym. Z czasem maluch może coraz częściej sam wracać do obrazków, dźwięków i krótkich historii.
Najpierw bliskość, dopiero potem historia
Zanim maluch zacznie rozumieć przebieg opowieści, doświadcza książki przez obecność dorosłego. Słyszy znajomy głos, obserwuje mimikę, zauważa zmianę tonu i zatrzymuje wzrok tam, gdzie kieruje go opiekun. Wspólne czytanie może więc zacząć się dużo wcześniej, niż dziecko będzie w stanie śledzić fabułę.
Amerykańska Akademia Pediatrii podaje, że wspólna lektura może wspierać relację dziecka z opiekunem, a także jego rozwój poznawczy, językowy i społeczno-emocjonalny oraz wczesny rozwój mózgu. W przypadku najmłodszych nie trzeba jednak myśleć o książce jak o tekście, który należy koniecznie przeczytać w całości. Dla malucha równie ważne może być patrzenie na twarz dorosłego, słuchanie powtarzanego słowa czy zatrzymanie się przy jednym szczególe na ilustracji.
Takie chwile różnią się od zwykłych, szybkich komunikatów dnia. Przy książce można zwolnić, powtórzyć dźwięk, nazwać to samo kilka razy albo odpowiedzieć na gest czy gaworzenie dziecka. Książka staje się wtedy nie tylko nośnikiem opowieści, lecz także pretekstem do wspólnej uwagi i kontaktu.
Książka nie musi czekać na specjalną porę
Jeśli po książkę zawsze sięga dorosły i zawsze robi to w wyznaczonym momencie, maluch ma mniej okazji, żeby sam ją zauważyć. Dużo naturalniej działa sytuacja, w której książka po prostu znajduje się w jego otoczeniu – można ją dotknąć, otworzyć, obejrzeć przez chwilę, a później ponownie po nią sięgnąć.
Nie oznacza to, że dziecko powinno długo siedzieć nad każdą stroną. Zainteresowanie może trwać kilka minut albo tylko moment. Liczy się przede wszystkim to, by książka była łatwo dostępna i pojawiała się w codzienności bez sztywnego scenariusza. W kolejnych krokach liczy się więc nie tyle namawianie, ile sposób wspólnego oglądania, dostępność książek oraz momenty, w których pojawiają się w codziennym rytmie.
Reaguj na spojrzenie, gest i dźwięk malucha
Małe dziecko często samo pokazuje, co w książce jest dla niego interesujące. Może długo patrzeć na jedno zwierzę, dotknąć ilustracji, wskazać palcem albo odpowiedzieć gaworzeniem. Zamiast od razu przewracać stronę, opiekun może zatrzymać się właśnie w tym miejscu i dopowiedzieć coś prostego: nazwać przedmiot, powtórzyć odgłos albo poczekać na kolejną reakcję.
Takie podejście dobrze łączy się z ideą opisaną w Dialogic Reading: An Effective Way to Read Aloud with Young Children, gdzie wspólne czytanie nie ogranicza się do jednostronnego odczytywania tekstu. Przy dziecku 0–3 lata rozmowa może przyjmować bardzo prostą formę – „Gdzie jest kot?”, „O, auto!”, „Jak robi pies?” – albo opierać się tylko na wymianie spojrzeń, gestów i dźwięków.
Jeśli maluch ominie kilka stron, wróci do wcześniejszej ilustracji albo po chwili straci zainteresowanie, nie trzeba go poprawiać ani kierować z powrotem do ustalonej kolejności. Wspólne oglądanie może zmieniać kierunek wraz z jego ciekawością. Dzięki temu dziecko nie jest jedynie słuchaczem, ale naprawdę uczestniczy w spotkaniu z książką.
Zrób miejsce na kilka książek w zasięgu dziecka
Nie każda rzecz w pokoju malucha musi być schowana. Choć szafy metalowe, pojemniki i komody pomagają uporządkować dziecięce przedmioty, kilka książek warto umieścić tak, by maluch łatwo je zauważył i mógł po nie sięgnąć. Niska półka, stabilny koszyk albo niewielki regał sprawią, że kontakt z książką nie będzie zależał wyłącznie od decyzji dorosłego.
W przypadku dzieci 0–3 lata dobrze sprawdzają się szczególnie książeczki kartonowe – trwałe, łatwe do chwytania i wygodne do samodzielnego oglądania. Ważne, żeby miejsce, w którym leżą, było bezpieczne i dostosowane do wieku dziecka.
Nie ma potrzeby wystawiać całej domowej kolekcji. Kilka tytułów daje wystarczający wybór, a po pewnym czasie można je wymienić. Taka rotacja pomaga zachować ciekawość bez tworzenia nadmiaru bodźców.
Dopasuj książkę do chwili, nie chwilę do książki
Nie trzeba codziennie czekać na tę samą porę, żeby sięgnąć z maluchem po książkę. Czasem będzie to moment po drzemce, kiedy dziecko dopiero wraca do aktywności, czasem kilka spokojnych minut po jedzeniu, a innym razem chwila wyciszenia przed snem. Książka może pojawić się wtedy, gdy tempo dnia na moment zwalnia.
Równie elastycznie warto podejść do samego oglądania. Jeśli dziecko chce zostać przy jednej ilustracji, nie ma powodu przechodzić dalej. Jeśli po dwóch stronach zainteresuje się zabawką, książkę można po prostu odłożyć. Kolejnego dnia spotkanie z nią może potrwać dłużej.
Czytanie pozostaje dzięki temu elastyczną częścią dnia, a nie pozycją w harmonogramie. Jest jedną z możliwości spędzenia spokojnej chwili razem – raz krótszej, raz dłuższej, zależnie od potrzeb i nastroju dziecka.
Najpierw jeden obraz, jeden dźwięk i coś dobrze znanego
Dorosły może szukać ciekawej fabuły, ale maluch często zatrzyma się przy czymś znacznie prostszym. Duża twarz na ilustracji, pies, łyżka, samochód albo piłka potrafią wystarczyć, żeby dziecko zaczęło oglądać stronę uważniej. W książkach dla najmłodszych nie zawsze więc liczy się liczba wydarzeń. Dużo ważniejsze bywa to, czy obraz jest przejrzysty i przedstawia coś, co dziecko potrafi połączyć z własnym doświadczeniem.
Książkę można też poznawać przez brzmienie. „Brum”, „hau”, prosty rym albo słowo powracające na kolejnych stronach łatwo zamienić we wspólną zabawę. Dziecko może najpierw tylko słuchać, później reagować uśmiechem czy ruchem, a z czasem próbować odtworzyć znajomy dźwięk. Powtarzalność nie musi więc oznaczać nudy – dla malucha daje okazję do przewidywania i aktywnego uczestnictwa.
Dobierając tytuły, warto szukać tematów obecnych w zwykłym dniu dziecka: posiłków, snu, kąpieli, bliskich osób, zwierząt, pojazdów czy własnego ciała. Przydatne są także solidne książeczki kartonowe z dużymi ilustracjami, które maluch może oglądać również samodzielnie.
Nie ma też powodu szybko odkładać książki, którą dziecko zna niemal na pamięć. To, co dla dorosłego stało się przewidywalne, dla malucha może być właśnie największą zaletą. Znany obraz albo oczekiwany dźwięk pozwala mu wcześniej zareagować i coraz aktywniej uczestniczyć we wspólnym oglądaniu.
Zanim dziecko pozna litery, uczy się porozumiewać
Pierwsze spotkania z książką mogą wspierać umiejętności, które pojawiają się dużo wcześniej niż zainteresowanie alfabetem. Niemowlę odpowiada spojrzeniem albo dźwiękiem, starszy maluch pokazuje palcem, naśladuje odgłos, rozpoznaje znajomy obraz i coraz częściej próbuje coś nazwać. Każda z tych reakcji jest częścią rozwijającej się komunikacji.
Ewa Zielińska, w opracowaniu O nauce czytania i przygotowaniu do pisania, zwraca uwagę między innymi na zainteresowanie książkami, słownictwo, mowę i umiejętność słuchania jako elementy przygotowania do dalszej nauki. U dzieci 0–3 lata te obszary mogą rozwijać się bez specjalnych ćwiczeń. Opiekun może po prostu odpowiadać na gest, nazwać przedmiot widoczny na stronie, powtórzyć prosty wyraz albo dać dziecku czas na własną reakcję.
Na tym etapie nie trzeba przyspieszać zainteresowania literami. Ważniejsze jest oswajanie się z językiem, skupianie uwagi na obrazie i coraz swobodniejsze porozumiewanie się z dorosłym podczas wspólnego oglądania.
Nie pilnuj, czy książka została „zrobiona do końca”
Małe dziecko nie korzysta z książki jak dorosły czytelnik. Może otworzyć ją w połowie, wrócić do pierwszego obrazka, zamknąć po minucie albo nagle zainteresować się czymś obok. Wspólna lektura nie musi wtedy wracać na ustalone tory. Liczy się przede wszystkim swoboda dziecka i jego chęć uczestniczenia w tej chwili.
Lepiej więc nie:
- wymagać siedzenia bez ruchu przez cały czas;
- nalegać na obejrzenie każdej strony po kolei;
- przeciągać spotkania z książką, gdy maluch wyraźnie traci zainteresowanie;
- zamieniać oglądanie w serię pytań z oczekiwaną odpowiedzią;
- korygować sposób, w jaki dziecko reaguje na ilustrację;
- uzależniać udaną lekturę od tego, czy udało się dotrzeć do ostatniej strony.
Czasem najwięcej daje właśnie zgoda na przerwanie, powrót albo zmianę kierunku. Dziecko może dzięki temu doświadczać książki bez napięcia i bez poczucia, że trzeba wykonać określone zadanie. To sprzyja budowaniu ciekawości, a nie obowiązku.
Książka może dorastać razem z maluchem
Pierwsze spotkania z książką bywają bardzo proste: spojrzenie na obrazek, dotknięcie kartonowej strony, reakcja na głos opiekuna. Później dochodzą gesty, dźwięki, pierwsze słowa i coraz większa ciekawość tego, co znajduje się na kolejnych stronach.
Nie trzeba więc od początku oczekiwać długiego skupienia ani pełnego śledzenia opowieści. Jeśli książka pojawia się regularnie i bez presji, jej rola może zmieniać się razem z dzieckiem. To, co dziś jest krótką chwilą wspólnego oglądania, z czasem może stać się początkiem coraz bardziej samodzielnego zainteresowania historiami.
Źródła:
- https://kupmeble.pl/
- Literacy Promotion: An Essential Component of Primary Care Pediatric Practice: Technical Report – P. Klass, A. L. Mendelsohn, J. S. Hutton
- Developing Early Literacy: Report of the National Early Literacy Panel – National Institute for Literacy
- Dialogic Reading – WWC Intervention Report, U.S. Department of Education
- Dialogic Reading: An Effective Way to Read Aloud with Young Children – Reading Rockets
- O nauce czytania i przygotowaniu do pisania – E. Zielińska, Ośrodek Rozwoju Edukacji
- Learning to Read and Write: Developmentally Appropriate Practices for Young Children – National Association for the Education of Young Children
Autor: M.K.



